Jak kobiety malowały się w PRL-u?

Makijaż Y2K: Kicz czy Kultowy Powrót?

8 lat ago

Trendy w świecie urody, podobnie jak w modzie, mają tendencję do powracania. Style, które kiedyś budziły kontrowersje lub były uznawane za chwilową ekstrawagancję, po latach wracają w odświeżonej formie, zdobywając serca nowych pokoleń. Tak właśnie dzieje się z makijażem z lat 2000., czyli estetyką Y2K. Ten wyrazisty, pełen blasku i często przerysowany look, nierozerwalnie związany z ówczesną popkulturą, dziś stanowi potężne źródło inspiracji. Chociaż niektórzy wciąż określają go mianem kiczu, warto zgłębić, co kryje się za tym pojęciem i dlaczego estetyka Y2K, mimo swojej specyfiki, z powodzeniem odnajduje się we współczesnych kanonach piękna. Zapraszamy w podróż do świata kiczu i blasku początku nowego tysiąclecia.

Kicz jako zjawisko kulturowe ma długą i złożoną historię. Pojęcie to zostało spopularyzowane w latach trzydziestych XX wieku przez wybitnych teoretyków, takich jak Theodor Adorno, Clement Greenberg czy Hermann Broch. W opozycji do idei awangardy, definiowali oni kicz jako swoisty rodzaj fałszywej świadomości. Dla Adorno, kicz był wręcz parodią katharsis i świadomości estetycznej, antytezą dobrej sztuki. Uważano, że kicz, eliminując kanon, jednocześnie zachowuje hierarchię wartości, ale w sposób zakłamany. Był postrzegany jako iluzja, która miała pomóc ludziom zaakceptować niesprawiedliwy porządek społeczny. Prawdziwa sztuka, w ujęciu Adorno, powinna być krytyczna i kontestująca, podczas gdy kicz był „grzecznym i spokojnym fałszem”, skłaniającym do pogodzenia się z rzeczywistością. Awangardowi twórcy tamtych czasów, często związani z lewicą, postrzegali kicz jako zjawisko społecznie szkodliwe.

Jaki był makijaż lat 2000?
Modne było wówczas zarówno wyraziste zaznaczanie linii rzęs za pomocą czarnego eyelinera oraz rozmazanie ciemnych kolorów na linii wodnej, jak i makijaż z brokatem, w którym błysk doskonale podkreślał ówczesne trendy. Rzęsy były do tego gęste, długie, nierzadko sprawiające wrażenie „ciężkich”.

Hermann Broch poszedł w swojej krytyce jeszcze dalej, uznając problem kiczu za kwestię bardziej etyczną niż estetyczną. Nazywał kicz „złem w systemie wartości sztuki”. Jego zdaniem, istotą kiczu jest mylenie kategorii etycznej z estetyczną. Podczas gdy prawdziwa sztuka dąży do „dobrego” działania i prawdy, kicz koncentruje się wyłącznie na „pięknym efekcie”. Broch twierdził, że kicz „nie jest złą sztuką, lecz sztuką nie jest i tworzy własny system odniesień”. Powstaje w wyniku rezygnacji z prawdy na rzecz powierzchownego piękna. W systemie kiczu dominuje hasło „pracuj pięknie”, podczas gdy w systemie sztuki etyczne „pracuj dobrze”. Broch uważał, że w prawdziwej sztuce estetyka pojawia się naturalnie jako konsekwencja etyki, podczas gdy w kiczu głównym celem jest efekt, dekoracja, ornament. Kicz, według Brocha, bazuje na szablonach i schematach, odwołując się do już ukształtowanych gustów, podczas gdy prawdziwa sztuka tworzy nowe światy i dąży do autentyzmu i prawdy. Nastawienie na efekt w kiczu jest jedynie etycznie dwuznacznym naśladownictwem prawdy, wynikającym z „interesowności” i prowadzącym do zła etycznego.

Jednak perspektywa postrzegania kiczu uległa zmianie na przestrzeni lat. Odmienne, mniej radykalne podejście zaproponowała perspektywa semiotyczna, reprezentowana np. przez Marka Hendrykowskiego. Zgodnie z nią, kicz jest po prostu tekstem kultury, niezbędnym elementem systemu artystycznego. Choć w ocenie wartości sztuka i kicz się wykluczają, jako pojęcia przeciwstawne, paradoksalnie są sobie nawzajem potrzebne. Kicz, podobnie jak sztuka, posługuje się tym samym repertuarem znaków i cechuje go funkcja estetyczna. Różnica tkwi w sposobie użycia tych znaków – sztuka „wytrąca” je z dotychczasowej inercji, podczas gdy kicz je reprodukuje, utrwalając ich estetyczną funkcję. Sztuka, czując się zagrożona przez kicz, tworzy „przeciwciała”, co pozwala jej triumfować, ale jednocześnie potrzebuje tego przeciwnika do utrzymania własnej tożsamości.

Rehabilitacja kiczu nadeszła wraz z modą na camp w latach 60. XX wieku i rozwojem postmodernizmu. W eseju „Notes on Camp” Susan Sontag zreinterpretowała kicz, postrzegany wcześniej negatywnie przez kulturę elitarną. Postmodernizm wręcz zaprzeczył modernistycznym kryteriom oceny sztuki, takim jak te proponowane przez Abraharda Moles'a w jego analizie strukturalnej kiczu. Moles wyróżnił pięć zasad rządzących kiczem: niedostosowanie (przekroczenie funkcjonalności), kumulacja (gromadzenie funkcji), synestezja, przeciętność (pół drogi między akceptacją a nowością) oraz komfort (unikanie trudności). Postmodernizm odrzucił te kryteria, głosząc, że „ornament to nie jest zbrodnia”. Skłócenie, niespójność, brzydota, bezguście, zabawa z kiczem, mieszanie gatunków sztuki wysokiej i masowej, tandety z luksusem – zjawiska te, niegdyś na marginesie, znalazły się w centrum sztuki. W tym kontekście, postrzeganie makijażu Y2K jako „kiczowatego” nabiera nowego znaczenia – może być interpretowane nie jako wada, ale jako świadome nawiązanie do estetyki, która bawi się przesadą i blaskiem.

Makijaż lat 2000., czyli styl Y2K, jest doskonałym przykładem estetyki, która balansuje na granicy tego, co kiedyś uznano by za kiczowate, a co dziś stało się inspirującym trendem. Ten look, nierozerwalnie związany z ikonami popkultury początku milenium, takimi jak Britney Spears czy gwiazdy seriali młodzieżowych, charakteryzował się wyrazistością i brakiem subtelności. Był to czas, gdy makijaż miał rzucać się w oczy, błyszczeć i podkreślać indywidualność, często w sposób, który dziś nazwalibyśmy przesadzonym.

Czym dokładnie charakteryzował się makijaż Y2K? Kluczowym elementem były oczy. Podkreślano je mocno, często używając czarnego eyelinera do zaznaczenia linii rzęs i rozmazując ciemne kolory na linii wodnej. Popularne były cienie w intensywnych, często perłowych lub brokatowych odcieniach – błękity, róże, fiolety. Rzęsy musiały być gęste i długie, nierzadko sprawiające wrażenie „ciężkich” lub posklejanych, co dawało charakterystyczny efekt „pajęczych nóżek”. W kontraście do mocno podkreślonych oczu stały brwi – cieniutkie, wyskubane w wąską kreskę z lekkim łukiem nad powieką. Choć dziś odradza się drastyczne wyskubywanie brwi, w tamtych latach było to niezwykle modne.

Usta również były traktowane z dużą uwagą. Charakterystycznym elementem było wyraźne obrysowanie konturu ust ciemniejszą kredką, a następnie wypełnienie ich jasną pomadką lub neutralnym błyszczykiem, co dawało efekt „glossy lips”. Istniała też bardziej grunge’owa odmiana tego trendu, stawiająca na ciemne, często brązowe lub burgundowe pomadki.

Cera w makijażu Y2K była gładka, ale, wbrew pozorom, nie była mocno konturowana czy rozświetlana. Stawiano na wyrównany koloryt za pomocą podkładu. Korektor, zawsze w jaśniejszym odcieniu niż podkład, służył do rozjaśniania okolic oczu i pod łukiem brwiowym, co dodatkowo podkreślało ich cienki kształt. Róż był używany oszczędnie, jedynie na szczycie policzków. Co ciekawe, w oryginalnym makijażu Y2K nie stosowano bronzerów ani rozświetlaczy – cera miała być po prostu nieskazitelna i gładka.

Jakie są 5 przykładów kiczu?
kicz Giotta, Botticellego, Rafaela, Leonarda da Vinci, Tycjana, Rubensa, rokoka, kicz romantyzmu (gotycyzm, patos przedstawień czynów heroicznych), kicz operowy i operetkowy, kicz Wagnera, Petrarki i Cervantesa, poetów jezior, Mickiewicza, Norwida, Sienkiewicza, Orzeszkowej, itd.

Dziś, powracając do estetyki Y2K, możemy czerpać inspirację z tamtych lat, jednocześnie dostosowując ją do współczesnych standardów i technik. Jak zatem wykonać makijaż w stylu lat 2000., unikając efektu przerysowania, który mógłby być uznany za kiczowaty w negatywnym sensie, a jednocześnie zachowując jego charakter?

Krok po kroku do makijażu Y2K:

  1. Przygotowanie cery: Zacznij od nawilżenia skóry i nałożenia bazy, która wygładzi cerę i przedłuży trwałość makijażu. Pamiętaj, cera w tym looku ma być gładka i jednolita.
  2. Podkład i korektor: Nałóż ulubiony podkład, starannie wklepując go w skórę. Następnie użyj korektora – kluczowy jest jaśniejszy odcień niż podkład. Nałóż go pod oczy, tworząc odwrócony trójkąt, aby rozjaśnić tę okolicę. Możesz także delikatnie nałożyć korektor pod łukiem brwiowym, aby optycznie wysmuklić i podnieść brwi.
  3. Róż: Użyj różu w delikatnym, najlepiej brzoskwiniowym lub jasnoróżowym odcieniu. Nałóż go oszczędnie, tylko na szczycie kości policzkowych. Unikaj konturowania i rozświetlacza.
  4. Makijaż oczu: To najważniejszy element! Zaczynamy od cieni. Wybierz perłowe lub brokatowe cienie w pastelowych odcieniach – błękit, róż, lila, zieleń. Nałóż je na całą powiekę ruchomą. Możesz także użyć brokatowego eyelinera lub brokatu wklepanego na powiekę.
  5. Linia wodna: To charakterystyczny detal Y2K. Użyj tego samego cienia, co na powiece lub ciemniejszej, rozmazanej kredki (czarnej, brązowej lub nawet kolorowej) na dolnej linii wodnej i tuż pod nią, delikatnie rozcierając.
  6. Eyeliner: Narysuj kreskę eyelinerem wzdłuż górnej linii rzęs. Kreska może być cienka lub nieco grubsza, zakończona delikatną jaskółką, ale nie musi być tak długa i ostra jak we współczesnym stylu foxy eyes.
  7. Rzęsy: Tu liczy się objętość i długość! Użyj mocno pogrubiającego i wydłużającego tuszu. Nie martw się, jeśli rzęsy lekko się posklejają – efekt „pajęczych nóżek” jest jak najbardziej w duchu Y2K. Możesz także użyć sztucznych rzęs dla dodatkowego efektu.
  8. Brwi: Zamiast drastycznego wyskubywania, staraj się optycznie zwęzić brwi. Użyj pomady lub żelu koloryzującego w ciemniejszym odcieniu, aby nadać im pożądany kształt – cienką, delikatnie zaokrągloną linię. Możesz też użyć korektora pod spodem, aby dodatkowo podkreślić ich kształt.
  9. Usta: Ostatni, ale równie ważny krok. Obrysuj kontur ust kredką – może być w odcieniu zbliżonym do naturalnego koloru ust lub nieco ciemniejsza (maksymalnie o jeden-dwa tony) od pomadki. Wypełnij usta jasną pomadką (nude, jasny róż, brzoskwinia) lub, co bardziej charakterystyczne dla Y2K, nałóż obfitą warstwę błyszczyka, aby uzyskać efekt glossy lips. Bezbarwny błyszczyk nałożony na usta obrysowane kredką to kwintesencja tego looku.

Współczesna interpretacja makijażu Y2K pozwala na pewną swobodę. Nie musimy kopiować go jeden do jednego, zwłaszcza w kwestii brwi. Możemy zainspirować się kluczowymi elementami – błyskiem, wyrazistymi oczami, glossy lips – i wpleść je w nasz codzienny makijaż, nadając mu nostalgiczny, ale świeży charakter. Makijaż z lat 2000. pokazuje, jak estetyka, która kiedyś mogła być postrzegana jako przesadzona, a nawet kiczowata, może powrócić jako fascynujący i kreatywny trend, dowodząc, że granice między tym, co „dobre” a „złe” w sztuce i urodzie są płynne i zależą od kontekstu oraz zmieniających się czasów.

Czy makijaż Y2K to kicz? W tradycyjnym rozumieniu, z pewnością zawierał elementy, które teoretycy kiczu by skrytykowali – przesada, nacisk na efekt, powtarzalność schematów (np. cienkie brwi, obrysowane usta). Jednak w świetle współczesnych, postmodernistycznych koncepcji, które celebrują mieszanie stylów, zabawę estetyką i odrzucają sztywne normy, makijaż Y2K może być postrzegany jako świadome nawiązanie, forma ekspresji, a nawet pewna autoironia. Jest to estetyka, która bawi się przesadą i czerpie radość z blasku i koloru, co doskonale wpisuje się w ideę mody i makijażu jako formy zabawy i wyrażania siebie.

Często zadawane pytania:

Czy makijaż Y2K pasuje na co dzień?
Tak, można go dostosować do codziennego noszenia. Zamiast mocnego brokatu, wybierz perłowe cienie. Zamiast bardzo ciemnej konturówki, użyj tej w odcieniu zbliżonym do błyszczyka. Skup się na jednym lub dwóch kluczowych elementach, np. na błyszczących ustach i rozświetlonym kąciku oka.

Jakie są kluczowe produkty do stworzenia looku Y2K?
Potrzebne będą: jasny korektor, perłowe lub brokatowe cienie do powiek (np. niebieskie, różowe), czarny eyeliner, mocno pogrubiający tusz do rzęs, ciemniejsza konturówka do ust, jasna pomadka lub błyszczyk (najlepiej bezbarwny lub w odcieniu nude).

Czy muszę wyskubywać brwi, aby uzyskać efekt Y2K?
Absolutnie nie! Współczesna interpretacja pozwala na użycie pomady lub żelu do brwi, aby nadać im pożądany kształt – cieńszy, bardziej zaokrąglony, bez konieczności trwałego usuwania włosków. Zdrowie i wygląd brwi są ważniejsze niż ślepe podążanie za trendem z przeszłości.

Powrót makijażu Y2K to fascynujące zjawisko, które pokazuje, jak szybko ewoluują kanony piękna i jak estetyki, które kiedyś mogły być postrzegane negatywnie, dziś stają się źródłem inspiracji. Niezależnie od tego, czy nazwiemy go kiczem, czy po prostu odważnym stylem, makijaż z lat 2000. oferuje wiele możliwości ekspresji i zabawy kolorem oraz blaskiem. To idealna propozycja dla tych, którzy lubią się wyróżniać i czerpać radość z makijażu.

Jeśli chcesz przeczytać więcej interesujących artykułów jak 'Makijaż Y2K: Kicz czy Kultowy Powrót?', odwiedź kategorię Uroda.

Go up