5 lat ago
Pytanie o to, czy katoliczka może się malować, pojawia się w przestrzeni publicznej i prywatnej dyskusji. Czy dbanie o wygląd zewnętrzny, w tym używanie makijażu, jest sprzeczne z zasadami wiary katolickiej? Czy Biblia potępia upiększanie ciała? A może wręcz przeciwnie – troska o siebie jest ważnym elementem życia chrześcijańskiego? Zagadnienie to dotyka głębszych kwestii związanych z postrzeganiem ludzkiego ciała, intencji naszych działań oraz relacji między sferą duchową a fizyczną.

Zacznijmy od fundamentalnej prawdy, którą przypomina nam Pismo Święte: Bóg patrzy na serce, a nie na to, co zewnętrzne. W 1 Księdze Samuela czytamy słowa Pana skierowane do Samuela: „Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16, 7). Podobnie Jezus w Ewangelii według św. Jana mówi: „Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie sąd sprawiedliwy!” (J 7, 24). Te fragmenty jasno wskazują, że dla Boga najważniejsza jest nasza wewnętrzna postawa, czystość serca, intencje, z jakimi działamy, a nie nasz fizyczny wygląd.
Ciało jako Świątynia Ducha Świętego
Czy to oznacza, że wygląd w ogóle nie ma znaczenia? Absolutnie nie. Pismo Święte uczy nas również szacunku do naszego ciała. Święty Paweł w 1 Liście do Koryntian stawia bardzo ważne pytanie: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6, 19-20). Nasze ciało nie jest tylko przypadkowym workiem, w którym mieszka dusza. Jest darem od Boga, Jego świątynią, którą powinniśmy traktować z szacunkiem, troską i czcią.
Troska o ciało, o jego zdrowie i wygląd, może być formą chwalenia Boga. Tak jak dbamy o świątynię materialną, tak powinniśmy dbać o świątynię Ducha Świętego, którą jesteśmy my sami. To nie jest lekceważenie duchowości na rzecz cielesności, ale uznanie, że jesteśmy jednością – złożoną z ciała, duszy i ducha. Zaniedbywanie którejkolwiek z tych sfer wpływa negatywnie na całą osobę.
Harmonia Ciała, Duszy i Ducha
Wielu ludzi wierzących, skupiając się na życiu duchowym, zaniedbuje sferę fizyczną, uważając ją za mniej ważną lub wręcz przeszkodę na drodze do świętości. Tymczasem człowiek jest triadą psycho-fizyczno-duchową, a te trzy obszary powinny być traktowane z równym szacunkiem i otaczane taką samą troską. Pomiędzy nimi powinna istnieć wzajemna harmonia. Żadnego z nich nie można przeceniać ani eliminować dla właściwego rozwoju.

Praktyka duszpasterska i psychologiczna pokazuje, że jakość funkcjonowania ciała ma istotne znaczenie dla rozwoju człowieka, w tym również duchowego. Organizm zmęczony, przeciążony, osłabiony nie jest w stanie właściwie funkcjonować: myśleć, skupiać się, działać czy modlić się. Przykładem może być historia z klasztoru klauzurowego, gdzie kseni zaadaptowała pomieszczenie na siłownię dla sióstr. Początkowo spotkało się to z oburzeniem starszych sióstr, które uważały, że czas na ćwiczenia to czas zabrany Bogu. Jednak po kilku dniach zauważyły, że młodsze siostry, które korzystały z siłowni, były częściej uśmiechnięte, cierpliwsze, bardziej otwarte na wzajemne relacje, a co ważne – zawsze obecne na modlitwach i nie mające zaległości w pracach. Troska o kondycję fizyczną pozytywnie wpłynęła na ich życie wspólnotowe i duchowe.
Podobny przykład to matka prowincjalna, która zarezerwowała dla sióstr wieczór na basenie. Ta inicjatywa również poprawiła wzajemne relacje i nie wpłynęła negatywnie na rozwój duchowy. Inspiracją dla niej był sam Jan Paweł II, który po wyborze na Stolicę Piotrową zalecił wybudowanie basenu w Castel Gandolfo, argumentując, że regeneracja sił jest kluczowa dla efektywnej pracy. Papież miał też zdrowy dystans do siebie i swojego wyglądu, co pokazuje, że troska o ciało może iść w parze z głęboką duchowością i poczuciem humoru.
Granica Między Troską a Próżnością
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na makijaż i dbanie o wygląd w sensie upiększania? Jak już wspomniano, Biblia nie zakazuje wprost makijażu czy biżuterii. Chrześcijanki mogą z nich korzystać, podobnie jak mężczyźni mogą nosić eleganckie garnitury czy krawaty. Kluczowa jest intencja.
Problem pojawia się, gdy dbanie o wygląd staje się obsesją, wynika z braku samoakceptacji, ciągłej potrzeby poprawiania siebie, porównywania się z innymi, lub gdy służy manipulacji czy próżności. Próżność to nadmierne skupienie na sobie, chęć bycia podziwianym, wynoszenie się ponad innych ze względu na wygląd. Jeśli makijaż służy jedynie temu, by „używać tego piękna do uwodzenia, w złych celach”, wtedy staje się problemem.
Dbanie o wygląd, w tym makijaż, jest pozytywne, gdy wynika ze zdrowej troski o siebie, z chęci czucia się dobrze we własnym ciele, z szacunku dla siebie i innych (np. dla współmałżonka, dla osób, z którymi pracujemy). Rekolekcje dla żon nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, podczas których odbyły się spotkania z manikiurzystką i wizażystką, są dobrym przykładem tego, jak w środowisku kościelnym uznaje się wartość dbania o siebie. Podkreślano tam, że kobieta jest wizytówką mężczyzny, a mężczyzna wizytówką kobiety – co oznacza, że wzajemna troska o wygląd (nie tylko własny, ale i partnera) może pozytywnie wpływać na relacje małżeńskie i dawanie świadectwa światu, że chrześcijanie nie są z definicji „smutni, szarzy i niedomyci”.

Ważne jest, aby nie przekroczyć cienkiej granicy oddzielającej zamilowanie do piękna od próżności. Wskazówką, czy tę granicę przekroczyłyśmy, może być nasza postawa wobec innych. Jeśli widząc osobę, która wygląda na zaniedbaną, myślimy z pogardą „jak można się tak zapuścić?”, to jest to sygnał ostrzegawczy. Nigdy nie wiemy, z czym mierzy się druga osoba – może ma poważne problemy zdrowotne, rodzinne, finansowe, które w danym momencie uniemożliwiają jej dbanie o siebie w taki sposób, w jaki by chciała. Pamiętajmy o wrażliwości i nie oceniajmy innych po wyglądzie.
Wpływ Dbania o Siebie na Relacje i Radość Życia
Troska o wygląd swojego ciała, w tym również poprzez umiarkowany makijaż, może pomóc w samoakceptacji. Osoby, które czują się dobrze w swojej skórze, częściej mają dobry nastrój, są bardziej pewne siebie, chętniej wychodzą do ludzi i nawiązują relacje. Zadowolenie z siebie prowadzi do większej wdzięczności wobec Boga za dar życia i ciała, a także sprawia, że drugi człowiek „nas nie męczy”, bo nie projektujemy na niego własnych kompleksów czy niezadowolenia.
Zaniedbywanie siebie, brak troski o własne ciało, może prowadzić do frustracji, zmęczenia, braku energii nie tylko na modlitwę, ale i na budowanie zdrowych relacji w rodzinie czy wspólnocie. Historia kobiet, które wstydziły się zacząć uprawiać nordic walking z obawy przed opinią publiczną, pokazuje, jak ważna jest odwaga w przełamywaniu barier i stereotypów dotyczących dbania o siebie. Gdy odważyły się, pociągnęły za sobą inne kobiety, a ich życie nabrało nowej jakości – poczuły się mniej samotne, bardziej atrakcyjne, zyskały radość życia.
Podsumowując, dbanie o siebie, w tym makijaż, nie jest grzechem dla katoliczki, o ile jest praktykowane z właściwą intencją i we właściwy sposób. Nie chodzi o ukrywanie siebie, o tworzenie fałszywego wizerunku czy o próżność, ale o zdrową troskę o ciało jako dar Boży, o wyraz szacunku do siebie i innych, o pomoc w samoakceptacji i budowaniu pozytywnych relacji. Kluczem jest równowaga i priorytet dla życia duchowego i wiecznego zbawienia, pamiętając jednocześnie, że ciało jest nierozerwalnie związane z duszą i duchem i wymaga naszej troski.
Często Zadawane Pytania
- Czy malowanie się to grzech dla katoliczki?
- Nie, samo malowanie się nie jest grzechem w Kościele katolickim. Grzechem może być intencja, z jaką to robimy (np. czysta próżność, chęć manipulacji, brak samoakceptacji) lub nadmierne skupienie na wyglądzie kosztem innych ważnych sfer życia (duchowej, relacji).
- Czy Biblia zakazuje makijażu?
- Biblia nie zawiera bezpośredniego zakazu używania makijażu. Podkreśla natomiast, że Bóg patrzy przede wszystkim na serce i wewnętrzną postawę człowieka, a nie na zewnętrzny wygląd.
- Kiedy dbanie o wygląd staje się problemem w kontekście wiary?
- Problem pojawia się, gdy dbanie o wygląd wynika z braku samoakceptacji, staje się obsesją, prowadzi do próżności, pychy, porównywania się z innymi lub jest używane do celów grzesznych (np. uwodzenie, manipulacja).
- Czy troska o ciało ma znaczenie dla życia duchowego?
- Tak. Ciało jest świątynią Ducha Świętego i powinno być traktowane z szacunkiem. Dbanie o zdrowie i kondycję fizyczną może pozytywnie wpływać na życie duchowe, koncentrację na modlitwie i zdolność do służby innym. Człowiek jest całością: ciałem, duszą i duchem, a harmonia między tymi sferami jest ważna dla pełnego rozwoju.
Jeśli chcesz przeczytać więcej interesujących artykułów jak 'Makijaż a Wiara: Co Mówi Kościół?', odwiedź kategorię Uroda.
